- Pojedziesz. Pojedziesz tam i nie obchodzą mnie żadne twoje
przesądy! – Anne traciła cierpliwość.
- Pojadę. Tylko żebyś nie zadręczała się, jak zginę.
- Co ty pierdolisz?! … Przepraszam za wyrażenie.. „ Jak zginę”… Myślisz tak przez jakąś głupią datę? Ile przeżyłaś już ich? Co cię nagle naszło na zamartwianie? Nigdy tego nie robiłaś!
- Ann! Ty tego widać zupełnie nie rozumiesz! Ja po prostu czuję, że coś się stanie dzisiaj. Nigdy czegoś takiego nie czułam i.. to mnie przeraża! A wczoraj nie mogłam zasnąć! …
- Ja często nie mogę zasnąć i jakoś…
- TU NIE O TO CHODZI!
- Dobrze. Nie chcesz – to nie jedź. Ale właśnie w tym momencie robi mi się żal mamy… Ile ona się napracowała… Ile czasu poświęciła… Jak możesz teraz tak nagle powiedzieć, że nie jedziesz?! Przecież sama ustalałaś termin!
- Nie wiedziałam, że to piątek trzynastego…
13.06.2011r. [piątek]
Siostra ma racje. Jeśli nie pojadę… Na co cały wysiłek mamy? Prawda, włożyła w mój wyjazd tyle serca, że… Po prostu nie mogę… Pojadę tam, pojadę do Londynu, bez względu na wszystko. Chociaż każdy dzień będzie dla mnie udręką, a o samym locie nie wspomnę…
- Pojadę. Tylko żebyś nie zadręczała się, jak zginę.
- Co ty pierdolisz?! … Przepraszam za wyrażenie.. „ Jak zginę”… Myślisz tak przez jakąś głupią datę? Ile przeżyłaś już ich? Co cię nagle naszło na zamartwianie? Nigdy tego nie robiłaś!
- Ann! Ty tego widać zupełnie nie rozumiesz! Ja po prostu czuję, że coś się stanie dzisiaj. Nigdy czegoś takiego nie czułam i.. to mnie przeraża! A wczoraj nie mogłam zasnąć! …
- Ja często nie mogę zasnąć i jakoś…
- TU NIE O TO CHODZI!
- Dobrze. Nie chcesz – to nie jedź. Ale właśnie w tym momencie robi mi się żal mamy… Ile ona się napracowała… Ile czasu poświęciła… Jak możesz teraz tak nagle powiedzieć, że nie jedziesz?! Przecież sama ustalałaś termin!
- Nie wiedziałam, że to piątek trzynastego…
13.06.2011r. [piątek]
Siostra ma racje. Jeśli nie pojadę… Na co cały wysiłek mamy? Prawda, włożyła w mój wyjazd tyle serca, że… Po prostu nie mogę… Pojadę tam, pojadę do Londynu, bez względu na wszystko. Chociaż każdy dzień będzie dla mnie udręką, a o samym locie nie wspomnę…
Eva zamknęła pamiętnik i włożyła go do podręcznej torby,
zamknęła niedawno otwartą walizkę i zeszła na dół.
- Słyszałam… Słyszałam, że nie chcesz jechać… - Eva
usłyszała łamiący się głos matki.
- To nie o to chodzi mamo… Ja jadę do Londynu, tylko…
- Tylko… Z przymusu, czy jak? Mogłaś wcześniej powiedzieć, że ten wyjazd jest niepotrzebny i…
- Mamo ja chcę tam jechać! Tylko… Nie wiem jak to powiedzieć abyś zrozumiała… Dzisiaj jest piątek. Trzynasty czerwca… I po prostu… Czuję, że coś się wydarzy, że coś się stanie nieprzewidzianego… Boję się po prostu, mamo.
- Córeczko, jeśli masz się zadręczać – nie jedź. Ja to zrozumiem – mama przytuliła swoją starszą córkę. – Nie chcę abyś się bała. Nie chcę aby coś ci się stało…
- Mamo, ja pojadę.
- To nie o to chodzi mamo… Ja jadę do Londynu, tylko…
- Tylko… Z przymusu, czy jak? Mogłaś wcześniej powiedzieć, że ten wyjazd jest niepotrzebny i…
- Mamo ja chcę tam jechać! Tylko… Nie wiem jak to powiedzieć abyś zrozumiała… Dzisiaj jest piątek. Trzynasty czerwca… I po prostu… Czuję, że coś się wydarzy, że coś się stanie nieprzewidzianego… Boję się po prostu, mamo.
- Córeczko, jeśli masz się zadręczać – nie jedź. Ja to zrozumiem – mama przytuliła swoją starszą córkę. – Nie chcę abyś się bała. Nie chcę aby coś ci się stało…
- Mamo, ja pojadę.
Cały czas ten sam
dzień – cholerny piątek trzynastego. 12:45
Samolot mam za 4
godziny . O 17:00 wylatuję. Znowu poczułam coś… Coś dziwnego… Jakby ktoś chciał
mnie uprzedzić. „Uważaj na cztery godziny” … Nie wiem co oznaczają te moje
myśli. Może chodzi o to, żeby uważać na… 21:00… Boże, jak ja nie chcę tam
jechać!! :(
Eva pożegnała się z mamą, tatą, siostrą. Siostra nic nie
mówiła, ojciec też nie – nie wiedział co przeżywa jego córka… Jego żona… Mama
cicho łkała.
- Mamo, proszę cię, nie płacz. Nie poprawiasz mi humoru…
- Ale jak uważasz, że coś się stanie, to nie jedź! Proszę cię!
- Tak dużo czasu poświęciłaś, by załatwić mi tak drogi wyjazd, by moje marzenia wreszcie się spełniły! Nie mogę tego zmarnować. Postanowiłam, że pojadę.
- Tylko błagam, uważaj na siebie…
- Nie martw się nic mi się nie stanie… - Odwzajemniła uścisk i przesyłając całusy pozostałym członkom rodziny, opuściła próg mieszkania.
- Ale jak uważasz, że coś się stanie, to nie jedź! Proszę cię!
- Tak dużo czasu poświęciłaś, by załatwić mi tak drogi wyjazd, by moje marzenia wreszcie się spełniły! Nie mogę tego zmarnować. Postanowiłam, że pojadę.
- Tylko błagam, uważaj na siebie…
- Nie martw się nic mi się nie stanie… - Odwzajemniła uścisk i przesyłając całusy pozostałym członkom rodziny, opuściła próg mieszkania.
O 16:00 była już na lotnisku. Odprawa minęła szybko i o ok.
16:20 Eva udała się w stronę tzw. poczekalni. Odwiedziła jeszcze dwa sklepy
spożywcze. Kupiła tylko jedną paczkę chipsów na cały lot.
„ I tak nie dolecę, więc po co mi więcej..?”
„ I tak nie dolecę, więc po co mi więcej..?”
Po 10 minutach usiadła na krzesłach, czekając na samolot.
Zmęczona zmartwieniami i dzisiejszą wczesną pobudką – zasnęła…
*
Obudziło mnie gwałtowne szturchanie.
- HALO! Dziewczyno! Samolot Ci zaraz odleci! Ty do Londynu?
- Taaak… TAK. Która to godzina?
- Osiemnasta!
- O BOŻE. Samolot miał być o 17:00!
- Miał być, ale nie było, bo jest straszne opóźnienie. Zobacz, kolejka się kończy. Pędź, bo nie zdążysz!
- Jejku! Dziękuję Panu bardzo! – wstałam z krzesła i czym prędzej popędziłam w stronę kończącej się kolejki.
- HALO! Dziewczyno! Samolot Ci zaraz odleci! Ty do Londynu?
- Taaak… TAK. Która to godzina?
- Osiemnasta!
- O BOŻE. Samolot miał być o 17:00!
- Miał być, ale nie było, bo jest straszne opóźnienie. Zobacz, kolejka się kończy. Pędź, bo nie zdążysz!
- Jejku! Dziękuję Panu bardzo! – wstałam z krzesła i czym prędzej popędziłam w stronę kończącej się kolejki.
Biegnąc zastanawiałam się jakie miałam szczęście, że ten
facet mnie obudził… A może właśnie źle, że tak się stało? Być może gdybym zaspała,
ominęła by mnie katastrofa?
- DZIEŃ DOBRY JA DO LONDYNU! – wrzasnęłam i widocznie nie
potrzebnie, bo ludzie patrzyli się na mnie jak na wariatkę. NADPOBUDLIWĄ.. -.-
Wsiadłam do przeogromnego samolotu. Szłam długim ‘korytarzem’,
szukając swojego miejsca. Znalazłam – rząd 20 A. Podróżną mini – torebkę włożyłam
na górę, a podręczną wzięłam ze sobą do ręki. Rozsiadłam się wygodnie w siedzeniu,
założyłam słuchawki na uszy i odpłynęłam… Nie minęło dobre 5 minut, a się
rozryczałam. Zwyczajnie. Emocje wzięły górę. Powoli zamykałam oczy, ale
usłyszałam głos stewardessy. Zaczęła gadać o tym jak zachować się w razie zagrożenia itp… bla bla bla...
„Walić to..” - pomyślałam, po czym pogłośniłam muzykę. She makes me wanna pozwoliła odrzucić od siebie te beznadziejne myśli o katastrofie, która ma się wydarzyć… Niczego nie byłam tak pewna.. -.- Zamknęłam oczy i usnęłam. Ponownie…
„Walić to..” - pomyślałam, po czym pogłośniłam muzykę. She makes me wanna pozwoliła odrzucić od siebie te beznadziejne myśli o katastrofie, która ma się wydarzyć… Niczego nie byłam tak pewna.. -.- Zamknęłam oczy i usnęłam. Ponownie…
Usłyszałam huk. Natychmiast się obudziłam. Popatrzyłam się na
inne osoby w samolocie i zauważyłam jak drżą ze strachu. Kolejne uderzenie.
Wstrząs. Łzy napływają mi do oczu. Słychać głos mężczyzny wydobywający się z
głośników.
„ UWAGA ! UWAGA ! Sytuacja krytyczna. Proszę postępować tak jak było to pokazywane przed startem.! W razie kłopotów zajrzeć do kart pod siedzeniami.!”
„ UWAGA ! UWAGA ! Sytuacja krytyczna. Proszę postępować tak jak było to pokazywane przed startem.! W razie kłopotów zajrzeć do kart pod siedzeniami.!”
„FUCK! Czemu ja jej nie
słuchałam?! Szybko szybko wziąć te durne karty!”
Kart nigdzie nie było. Samolot wypełniał się dymem. Krzyki
pasażerów stały się nie do zniesienia. Dusiłam się. Nie miałam pojęcia co robić…
Wiedziałam jedynie – to koniec. Moje przewidywania były prawdziwie. Kolejny
huk. Czuć uderzenie o Ziemię. Dym rozchodzi się po całym samolocie. ‘TONĘ’ w nim. Robi się strasznie gorąca –
samolot się pali. Kolejne uderzenie.
Cisza… Wszystko nagle ucichło.. Ale to tylko cisza przed burzą.
Cisza… Wszystko nagle ucichło.. Ale to tylko cisza przed burzą.
Nagle samolot wybuchł.
CIEMNOŚĆ
*